Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edyta Duda-Olechowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edyta Duda-Olechowska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 czerwca 2011

Za rok a może rok z kwartałem? cz.I

Zanim pojawił się termin, o którym za chwilę, nastąpiła seria zbiegów okoliczności, w które doprawdy trudno dziś uwierzyć.

Zaczęło się w lipcu 2006 roku od wizyty amerykańskiej pianistki Pameli HOWLAND, która zapragnęła posłuchać muzyki Chopina granej na żywo w Warszawie.  Po licznych próbach zrezygnowana i zaskoczona brakiem chopinowskiej oferty w środku turystycznego sezonu, zaproponowała, że jeśli znajdę  dla niej  salonik z instrumentem, to w następnym roku (2007) przyjedzie do Warszawy i przez dwa tygodnie będzie codziennie grać recitale. W dodatku nie oczekiwała żadnego wynagrodzenia. Chciała grać "Z miłości do muzyki i do Fryderyka". (...)

Mniej więcej w tym samym czasie Sławek ŁAIS spytał, czy Stowarzyszenie Smolna nie chciałoby uczestniczyć w programie tworzenia inkubatorów dla podniesienia kreatywności i przedsiębiorczości w śródmieściach wybranych miast europejskich? Skontaktowałem się z Tomkiem KWIATKOWSKIM i Małgosią SIKORĄ, odpowiedź była oczywiście: tak chcemy!

Skutkiem tych działań w sierpniu 2009 roku marzenie Pameli Howland się spełniło.  Nie tylko grała recitale, ale również dawała lekcje młodym pianistom polskim z kręgów polonijnych. Ogród Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu codziennie wieczorem otwierał się dla setek melomanów. Grali zarówno uczestnicy warsztatów jak i ich nauczyciele. Pół roku później, w Roku Chopinowskim, mieliśmy odpowiednie przygotowanie, by w większym gronie podjąć hasło rzucone przez Edytę DUDĘ OLECHOWSKĄ i zorganizować najdłuższy w dziejach koncert muzyki Chopina.  Trwał nieprzerwanie 171 godzin.

Jarosław CHOŁODECKI

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Chopin. Dla wszystkich? Po co?

Jarek narzeka, że Chopina w Warszawie brakuje. Codziennie jego zagraniczni goście pytają: gdzie w Ojczyźnie Fryderyka, mieście, gdzie spędził połowę swojego życia, można posłuchać jego koncertu? Jarek się wstydzi. Turyści nie rozumieją, że środa. Co z tego? Byli w Wiedniu. W czwartek i w niedzielę i każdego innego dnia można tam Mozarta posłuchać. (...) Jarek cierpi na bezsenność z tego powodu, traci na wadze. Kiedyś w gorączce wpada na pomysł. Ratuje honor Polaków - wstawia w swoje pokoje na Smolnej fortepian i odpowiada: codziennie, w każdym domu słuchamy Chopina! I wysyła do znajomych pianistów smsy: za godzinę! Kto zagra!?

Od teraz goście Jarka na pytanie o Chopina prawie natychmiast dostają wspaniały koncert. Ale nie każdy ma szczęście go poznać. Tabuny zwiedzających zamieniają się w detektywów w poszukiwaniu muzyki. Mieszkańcy Warszawy też by posłuchali. Nie tylko w niedzielę… 

cały tekst: www.najdluzszeurodziny.pl
Edyta DUDA-OLECHOWSKA